Czy w Waszej firmie używa się metafory „jest jak w rodzinie”? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, zachęcam, żebyście bliżej przyjrzeli się tej niewinnie brzmiącej słownej manipulacji i przeczytali artykuł Davida Burkusa.
Znam wielu liderów, którzy świadomie budują dobrą, a zarazem bezpieczną atmosferę w pracy, zależy im, by pracownicy lubili spędzać czas razem i słusznie wierzą, że wpływa to na zaangażowanie i efektywność.
Nie wszyscy jednak używają do tego celu metafory rodziny. Silna kultura organizacyjna, w której pracownicy tworzą więzi, zachęcają i mobilizują się do rozwoju oraz osiągania nowych poziomów wydajności może być przecież nazywana „zespołem”. I zdaniem autora silne zespoły dokładnie to zapewniają!
Autor przekonuje, że nadużywanie słowa „rodzina” może mieć destrukcyjny i dysfunkcyjny wpływ na firmę i kulturę organizacyjną, bo firma to nie jest rodzina, co więcej nie powinna nawet starać się by nią być!
W tekście znajdziecie trzy twarde argumenty, które w obliczu widocznych na rynku pracy trendów powinny dać wielu do myślenia:
Zacieranie się granic między życiem zawodowym a prywatnym (element ten wskazany był w raporcie Rynek pracy po koronawirusie, Bigram, THINKTANK jako jedna z głównych wad pracy zdalnej). Burkus przytacza tu przykłady sprzed pandemii, gdzie „rodzinne” organizacje tak bardzo ułatwiały swoim pracownikom życie, że Ci w zasadzie mogli nie wychodzić z firmy. Co w takim razie z odpoczynkiem, z zadbaniem o te prawdziwe relacje rodzinne, a docelowo także o swoją osobistą efektywność, w tym oczywiście także tą zawodową?
Możliwość wykorzystywania pracowników – jeśli firmy czy liderzy zespołów nadmiernie kładą nacisk na metaforę rodziny, to zdaniem autora kolejnym krokiem jest oczekiwanie od pracowników zaangażowania na poziomie rodziny. To utrudnia pracownikom stawianie granicy, co może powodować, że będą odczuwać presję, a zaraz potem doświadczać większej ilości negatywnych emocji. Nie należy tu zapominać o tym, że rozczarowanie szefów w takich warunkach także jest zapewne dużo silniejsze. To wszystko zdaniem Burkusa może w najgorszym przypadku prowadzić do wątpliwych etycznie działań. Przychodzi mi do głowy choćby sytuacja, w której pracownicy zbyt łatwo przyjmują wyjaśnienia np. na temat warunków pracy, bo przecież w rodzinie trzeba się rozumieć i wspierać.
Wreszcie odchodzący pracownicy traktowani są jak zdrajcy – bo przecież jeśli jesteśmy rodziną, to fakt, że ktoś chce funkcjonować poza nią jest formą zdrady. A to już mocno ograniczające podejście – zarówno dla firmy, ale i samych pracowników.
Zastanawiacie się pewnie to jak stworzyć zdrowe więzi z pracownikami? W drugiej części artykułu autor (niezależnie od tego, czy pracujesz w firmie, która nadużywa metafory rodziny czy nie) podpowiada kilka działań, które liderzy mogą podjąć, aby zbudować silniejszy zespół.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zaakceptuj, by korzystać z serwisu.